Koncepcja poszukiwania samorealizacji w pracy ma relatywnie krótką historię. Arystokraci nie pracowali. Klasa pracująca owszem, ale nie dlatego że chciała. Jesteśmy zatem w szczególnym miejscu w historii – chcemy pracować i jednocześnie być w pracy szczęśliwi. Brzmi jak niezłe wyzwanie. Kiedy się pojawiło? Nie przypominam sobie, aby moi rodzice kiedykolwiek rozmawiali w domu o pracy. Do pracy szło się zarabiać pieniądze i nikt nie zastanawiał się, czy czuje się w niej spełniony.

I zapewne wiele osób dalej tak ma. Czy są dzięki temu szczęśliwsi nie mając oczekiwań, aby praca dawała mi radość i spełnienie? Jeśli przyjmiemy, że co do zasady niskie oczekiwania wobec życia są lepsze dla naszego zdrowia psychicznego, to z pewnością. Pocieszam się jednak, że w stawianiu wysoko poprzeczki wobec pracy nie jestem osamotniona.

Ale co zrobić, jeśli w związku z tą wysoko postawioną poprzeczką z rozpaczą myślisz o poniedziałku? Sprawdź, co stoi za Twoim syndromem niedzielnego popołudnia i jak się z niego wyleczyć.

  1. Niewykorzystane talenty

Masz doła przed kolejnym tygodniem pracy, bo wiesz, że stać Cię na więcej. Skala syndromu niedzielnego popołudnia jest miarą stopnia Twojego niewykorzystanego potencjału. Talenty nie zawsze są dla nas źródłem radości. Często odkrywamy je poniewczasie, albo nie przynoszą nam pieniędzy i pozostają tylko hobby.

Wielu z nas tkwi w złotej klatce kariery, którą obraliśmy sobie będąc całkiem nieświadomi życia – w wieku 18 lat, a czasem nawet wcześniej, jeśli weźmiemy pod uwagę profilowane szkoły średnie. Matura w obecnym wydaniu dodatkowo utrudnia zmianę tego wyboru (nie wiem, czy byłoby teraz możliwe studiowanie prawa po profilu biologiczno-chemicznym, co jest moją osobistą historią).

Mam zatem taki postulat, aby zamiast jednej lekcji religii wprowadzić w szkole przedmiot „Gdy dorosnę, zostanę..” . Pozwoliłoby to dzieciom, od najwcześniejszego etapu edukacji, co tydzień mierzyć się z pytaniem o talenty i pomóc odkrywać swój potencjał.

Jeśli nie jesteś już w szkole, możesz poszukać swoich talentów badając źródło swojej zazdrości. Zazdrość to uczucie, do którego nie chcemy się przyznawać, ale tak jak każde trudne uczucie mówi o czymś ważnym: Jakiej pracy zazdrościsz innym ludziom? Co w niej jest takiego, co Cię pociąga? Zazdrościsz jednej konkretnej pracy czy różnych? Stwórz z tych obrazków profil idealnej dla pracy dla siebie.

  1. Mylenie biznesu z miłością

Jest takie zdanie, powtarzane przez wielu coachów i mówców motywacyjnych, z którym się fundamentalnie nie zgadzam – Rób to co kochasz, a pieniądze przyjdą same. Osobiście uważam to za mydlenie oczu. Pieniądze idą za spełnioną potrzebą klienta. Bardzo lubię czytać książki i oglądać filmy, jednak nie udało mi się na tym wzbogacić. Nikt jak do tej pory nie chciał mi za to płacić – jeśli się to zmieni po tym artykule, z pewnością dam znać;-).

Należałoby zamiast tego powiedzieć – rób to co kochasz, w służbie innym ludziom, a pieniądze przyjdą same. Jeśli Twoje talenty leczą czyjś ból lub zwiększają przyjemność, masz szansę znaleźć się w gronie szczęśliwców, którzy robią to co kochają zarabiając na tym.

  1. Chęć zmiany wszystkiego od razu

Często nie wprowadzamy zmiany w karierze, bo uważamy, że „nie mamy siły”. Wyobrażamy sobie, że musimy zmienić firmę, stanowisko, miasto czy nawet zawód, zupełnie nie doceniając micro-zmian, które można wprowadzić od zaraz, w małym świecie własnego stanowiska pracy. Jedno szkolenie czy jeden kurs może odmienić oblicze naszego życia zawodowego. Jim Rohn miał rację zauważając, że „Ludzie przeceniają to co są w stanie zrobić w ciągu 10 lat, a nie doceniają tego, co są w stanie zrobić w ciągu roku. Innymi słowy – kropla drąży skałę. Jeśli jesteś w tym miejscu swojej kariery, zainteresuj się koncepcją job craftingu.

  1. Brak stymulacji do rozwoju

Mówi się, że pracownicy przychodzą do firm, a odchodzą od swoich szefów. Zmieniałam pracę w swojej karierze zawodowej dziewięć razy i tylko dwa z powodu szefa. I choć nie wypada mi tego głośno mówić pracując w „haerze”, czuję w sobie protest na samą myśl o bezkrytycznym powielaniem tej pół-prawdy.

Oczywiście, biorę jako poprawkę fakt, że świat nie kończy się na jednym przypadku Angeliki Śniegockiej, ale… ile znasz osób, które odeszły z pracy z powodu szefa?

Doświadczenie mówi mi, że większość ludzi odchodzi z pracy wtedy, gdy przestaje się uczyć. Jestem dyrektorem personalnym i wysłuchałam tych zwierzeń setki. Wielu pracowników nie decyduje się nawet wtedy na odejście, bo wlecze za sobą złote kajdany – przyzwyczajenie do konkretnej kwoty na koncie i służbowej „skóry, fury i komóry”. Bycie „najmądrzejszą babą we wsi” wydaje się jednak być ostatnim dzwonkiem na to, by wyjechać do Nowego Jorku.

  1. Przekazy pokoleniowe

W swojej pracy coachingowej przywiązuję szczególną wagę do odkrywania talentów z wczesnego dzieciństwa. Zanim wkroczymy w proces socjalizacji (i przy okazji łamania skrzydeł), mają miejsce najważniejsze momenty naszego życia. Bo wtedy, a może i tylko wtedy, mamy jeszcze szansę być naprawdę sobą.

Każda rodzina ma swoje prawdy, przekazywane z pokolenia na pokolenie jak rodowy komplet sreber, w stylu: w naszej rodzinie to wszyscy … albo w naszej rodzinie nigdy się tego nie robiło. Potrafisz wymienić 10 zawodów, których nigdy nie było w Twojej rodzinie? Bo były zbyt mało prestiżowe, albo – wręcz przeciwnie – poza zasięgiem?

Wszyscy rodzice nieświadomie lub całkiem świadomie przekazują oczekiwania co do przyszłości swojego dziecka. I nieprzypadkowo, w niektórych domach, wszyscy z dziada pradziada są lekarzami, adwokatami lub przedsiębiorcami. Czasem jest to ich świadomy wybór, często nie, bo poddają się rodzinnemu przekazowi, nie znajdując siły i odwagi, by mu się przeciwstawić.

Wiem, że jestem wymagająca matką. I cóż z tego, że mam tego świadomość, skoro nie umiem się powstrzymać? Dlatego odkąd mój syn skończył 4 lata, zaczęłam pisać listy do niego. Chciałam zapamiętać go takim, jaki jest, w nieskrępowanych czasach dzieciństwa. Bez gorsetu szkoły, grupy rówieśników i oczekiwań rodziców. W tym roku napiszę do niego po raz dziesiąty.

Jesteśmy skrępowanie nie tylko oczekiwaniami ze strony rodziców, ale także na poziomie nieświadomym odbieramy ich własne przekonania na temat naszego potencjału. W niektórych rodzinach nawet wybitnie zdolne dzieci nie idą na studia, bo takiej opcji nie ma w polu ich rozważań. Z drugiej strony są domy, w których potencjału dziecka w ogóle się nie kwestionuje. Moi rodzice nigdy nie mieli wątpliwości co do tego, że pójdę na studia, nawet gdy nie było wiadomo, na jakie. Z perspektywy czasu potrafię to docenić i jestem im za to bardzo wdzięczna. A jak było u Ciebie?

  1. Przekazy kulturowe

Nasze wybory co do ścieżki kariery ograniczają również mass media. Świat mediów pełen jest celebrytów, prawników, influencerów i bogatego świat finansjery. Chłonąć te wzorce łatwo przegapić swój własny pociąg do celu. Jeśli masz talent, na który nie pada światło reflektorów, musisz ze szczególną troską kierować swoją karierę.

  1. Hermetyczny krąg znajomych

Z jakim przystajesz, takim się stajesz. Słyszałaś to? Z pewnością setki razy. Przed zmianą ścieżki zawodowej może powstrzymywać nas obawa przed reakcją otoczenia. Zmiana zawodu często związana jest ze zmianami w kręgu przyjaciół – i co oni na to powiedzą?

Bronnie Ware, pielęgniarka osób będących w stanie terminalnym, w swojej świetnej książce „Czego najbardziej żałują umierający” wspomina, że jednym z głównych żalów umierających było pragnienie, aby zamiast spełniać oczekiwania innych, mieć odwagę wieść życie w zgodzie z sobą. Nie musisz doświadczyć własnego procesu umierania, skoro wiesz dzisiaj, tu i teraz, że tak będzie. Ucz się na błędach innych, nie musisz popełniać swoich własnych.

  1. Przymus szybkiego startu

Swoje miejsce pracy często oceniamy na podstawie pierwszych 2-3 lat (albo 2-3 miesięcy, jeśli jesteś z pokolenia Z). A przysłowie głosi „nie oceniaj książki po okładce”. Możesz przez to nie docenić niektórych miejsc pracy, a przecenić inne. Wiele dobrych karier miało słabe początki.

Nasza linia kariery rzadko jest płaska jak EKG umarlaka. To raczej sinusoida, co oznacza, że żyjemy! Raz w górę, raz w dół. Na kartce papieru narysuj sinusoidę i wpisz na niej punkty zwrotne swojej kariery. Z pewnością przyznasz wtedy, że świat nie jest czarno-biały.

  1. Przekonanie, że mogę wszystko

Tak, to także uważam za stoper kariery. Przychodzi w karierze każdego z nas taki czas, by powiedzieć STOP pewnym projektom, które nigdy nie mają już szans się wydarzyć. Jestem przeciwna wmawianiu sobie, że możemy wszystko jeśli tylko wystarczająco mocno będziemy tego pragnęli. Jeśli tak jak ja nie zaliczasz się już do młodzieży, to raczej nie pójdziesz na medycynę aby zostać lekarzem, tak jak ja nie pójdę do szkoły aktorskiej, aby zostać aktorką. Są też zawody, których już nigdy nie będziemy uprawiać ze względu na wiek, stan zdrowia, okoliczności itp. Przyjmij to ze smutkiem, ale i akceptacją, że w pewnym momencie życia wybrałaś inną drogę.

  1. Lęk przed przyszłością

Pomyśl o sukcesie zawodowym osoby, której porażkę chciałabyś najbardziej zobaczyć. Co ona takiego robi?

A teraz zrób listę swoich lęków związanych z pracą, na przykład takich jak: nie zarobię wystarczająco dużo, będę się nudzić, rozczaruję X, zostanę wyśmiana przez Y, nie będę lubiana, nie wykorzystam swoich talentów, itp. Nadaj im wagę od 1 do 10. Czy widzisz jakieś podobieństwa pomiędzy tymi listami?

  1. Mylenie talentu z zawodem

Myślenie w kategoriach zawodu blokuje naszą kreatywność. Podczas gdy chodzi o to, aby Twoja praca miała taki charakter pracy, byś mogła wykorzystać w niej swoje mocne strony. Współgra z tym koncepcja talentów szerzona przez Instytut Gallupa: Talent to powtarzalny i wrodzony sposób myślenia, odczuwania, działania i reagowania, który może być produktywnie zastosowany, jak np. kreatywność, odpowiedzialność, strategiczne myślenie, nawiązywanie relacji.

Talent definiuje to, jak robisz pewne rzeczy i jakich rzeczy nie robisz. A to oznacza, że nie wywróżę Ci, jaki zawód masz wybrać, ale powiem na jakich silnych stronach oprzeć to, co robisz. I tak, na przykład, umiejętności strategicznego myślenia przydają się w różnych zawodach. Co więcej – dany zawód można uprawiać na różne sposoby. Handlowiec potrzebuje innych umiejętności gdy działa z klientem detalicznym, a inaczej wyglądają oczekiwania wobec niego, gdy sprzedaje wysokopłatne produkty dla biznesu.

To oczywiste, że chcielibyśmy mieć nośny i medialny talent, który zaprowadzi nas na pierwsze strony gazet. Ja też chciałabym wygrać talent show albo odbyć lot na Księżyc. Ale… nawet misje NASA mają awarie (i to też jest normalne).

  1. Mit powołania

A teraz prawda objawiona: Praca, którą kochasz, nie jest jedyną pracą, którą możesz wykonywać. Puzzle talentów budują różne zawody.

O micie powołania napisałam osobny artykuł, więc jeśli chcesz zgłębić temat zapraszam TUTAJ.

  1. Brak odwagi

Czy z racji wagi tego kilera nie powinien on być numerem 1 na liście? Połowę sukcesów w życiu zawdzięczamy, bądź co bądź, odwadze. Chcesz mnie zapytać skąd ją brać? Zmiana zaczyna się w miejscu, gdzie strach przed niedziałaniem i pozostaniem w tym co jest, przewyższa paraliżujący strach przed popełnieniem błędu.

A zatem – w jakim miejscu jesteś teraz ze swoją karierą? Jak długo jeszcze musisz cierpieć, aby być gotowa na zmianę? Daj tej agonii tyle czasu, ile potrzebuje, aby wzbudzić u Ciebie potrzebę zmiany. W zależności od Twojej odporności psychicznej pochłonie Cię na kilka godzin w tygodniu, przez kilka lat. Albo kilkanaście.

Sam zdecyduj, czy masz tyle czasu, aby doczekać momentu, gdy „samo się rozwiąże”.

  1. Brak planu na siebie

Brak planu szybko skazuje nas na to, że zdamy się na łaskę osób, które go mają.

Jeśli nie wiem co masz zrobić z resztą swojego życia, wyślij e-mail do 10 bliskich osób, które Cię dobrze znają i powiedz im, że bierzesz udział w eksperymencie, który zmusza Cię do zapytania ich o pięć miejsc pracy, które według nich mogą Ci odpowiadać. Daj się zaskoczyć temu co przeczytasz.

  1. Czekanie na dobry czas

Nigdy nie ma dobrego czasu na zmianę kariery, tak jak nie ma dobrego czasu by zdecydować się na dziecko. I trzeba to robić pomimo tego.

Zmieniając zawód musimy być przygotowani na kilka niewygodnych rzeczy, takich jak reskilling, spadek zarobków, być może wprowadzenie się z powrotem do rodziców. Trudno będzie też, przynajmniej na początku. robić wrażenie na imprezach opowiadaniem o tym czym się zajmujemy. Jednym słowem będziemy zaczynać od zera.

Paradoks pułapki inwestycji w karierę polega na tym, że im dłużej żyjesz, tym mniejsze jest znaczenie tej inwestycji, choć wydaje się być dokładnie odwrotnie. W wieku 23 lat 2-letnie studia trwają wieczność, bo stanowią 10% Twojego dotychczasowego życia. Gdy masz 55 lat, te same 2 lata mają inne znaczenie (tylko 5 procent z 40 lat Twojego świadomego życia). Z tej perspektywy 2 lata studiów to relatywnie mało, podczas gdy konsekwencje nie przyjęcia tego wyzwania urastają do wielkiej skali.

Paradoks ten tłumaczy dlaczego wiele osób, szczególnie młodych, rezygnuje z przekwalifikowujących szkoleń. Teraźniejszość urasta do niebotycznych rozmiarów, a przyszłość jest zbyt odległa, choć buduje znacznie większą część naszego życia. Jeśli chcesz pokonać ten impas narysuj swoją linię życia, by zmusić się do zobaczenia tego okresu w adekwatnej perspektywie.

Musimy szacować swoje inwestycje nie względem ostatnich doświadczeń, ale w świetle całego swojego życia zawodowego. I mieć odwagę wejść na inny szlak, pomimo tego, że nigdy nie będzie na to właściwego momentu.

Mam nadzieję, że rozważania na temat blokerów kariery były dla Ciebie przydatne. Jeśli tak, podziel się poniżej swoim komentarzem.